niedziela, 30 marca 2014

Kochany Pamiętniczku

Miasto Odważnych Heiminów, 3 dzień miesiąca Onnotangu, roku 1114 OIDP


Drogi Pamiętniczku,

Zaczynam Cię pisać bo muszę poćwiczyć kaligrafowanie. Miła pani, która zgodziła się poświęcić mi nieco swego czasu i pomóc w rozwijaniu tej szlachetnej umiejętności, szybko zaczęła bić mnie po łapach i poleciła więcej ćwiczyć, więc to robię.
Niehonorowy Wrogu,
Jeśli czytasz te słowa bez mojej wiedzy, wiedz dwie rzeczy: po pierwsze jesteś psem bez czci, po drugie, nie znajdziesz tu żadnych ważnych informacji więc nie trwoń swego czasu.
Dobrze, skoro wszystko mamy jasne to mogę zacząć pisać. Ciężko mi się pisze bo mnie nieco ręce bolą L Sensei daje nam niezły wycisk. Pewnie straszne krzyki dochodzą z naszego dojo podczas treningów, bo ludzie zaczynaj  gadać dziwne rzeczy. Że podobno Yuzuha-sama złamała rękę jednemu z uczniów. Co za bzdury! Sensei nas ciśnie, no ale bez przesady… Nie wiem czy cieszyć się czy płakać że inni mają o nas dobrą opinię, bo jako uczniowie Yuzuhy, każdy z nas zabił demona, no oczywiście oprócz tego, który rękę złamał… To się dziwnie składa, że demony też ręce łamią zanim kogoś zabiją. Jakaś aluzja czy co…? Mi to w ogóle dostało się dowodzenie wyprawą, która zabiła demona na przełęczy. I dzięki temu, że go ubiłam, Sami wyzdrowiał, bo wcześniej był przeklęty przez to paskudztwo. I dobrze, bo już miał prawie umrzeć. No tak po prawdzie to chyba blisko tego było. Znowu… No bo toż przecie Sami… Jeśli przestanie się pakować w tarapaty, wtedy dopiero zacznę się martwić…
Dobrze, że ludzie wiedzą, że demony da się pokonać, bo znać, że się ich bardzo boją. Ktoś widział demona niszczącego młyn dzień drogi od miasta. To ludzi przeraża. Wiedzą, że pomioty cienia niszczą pola. Wszyscy boją się, że nastanie przez to głód bo nie będzie wystarczająco dużo pól do obsiania. Zresztą, nie ma się co dziwić, że się boją widma głodu, zwłaszcza tutaj.
Wiemy przecież, dlaczego nie ma już psów w mieście… Podobno naprawdę grasuje tu inu bakemono, mściciel psich dusz. Siostra kuzyna wujka służącego, Imomo, zarzeka się, że go widziała. Ale pewnie gada tak bo jak wszyscy widzi, że w Mieście Odważnych Heiminów nie ma już prawie innego inwentarza. Musi sobie to jakoś wytłumaczyć.
Ech, gdybyś to to był jedyny problem. Wiele domów stoi pustych, w innych jeszcze gorzej, bo trupy znaleziono, co gorsza, ponoć nadgryzione. Modlę się do dobrych duchów by to naprawdę była tylko plotka… Trzeba będzie pogadać ze Starszym. Ludzie mówią, że znów zaczął krewnych odwiedzać. Mam nadzieję, że wszystko w porządku… Muszę pogadać z Kazuo…
Może doradzi mi też kogo poprosić o pomoc w sprawie tej zawalonej kapliczki. Jeszcze tego trzeba, by ludzie bali się chodzić po mieście, bo im się wydaje, że zaraz jakiś nie wiadomo jaki rozgniewany duch ich napadnie bo nie ma już gdzie mieszkać, pff…
Dobrze, że chui goni wszystkich do pracy, a przynajmniej wszyscy tak to odczuwają. Nie będą za dużo myśleć ani się nudzić. Bo widać, że niektórzy nie mają co robić z nadmiarem energii. Samurajowie się biją, jakiś Szumny się panoszy i rozprawia ze swoimi dłużnikami… Biedni ludzie, boją się, że przez odsetki od swoich długów będą musieli sprzedać córki, bo krowy się skończyły i nie mają czym ich karmić. Yyy, córek, nie krów oczywiście… Kupcy też ceny ponoć podnoszą, to się wszystkim nie dziwię, że się stresują.
Dobrze, że dla przeciwwagi mają plotkę o naszym szlachetnym daimyo i jego rychłym przyjeździe. Może to im doda nieco otuchy, tak, jak wizja Cesarskiego Błogosławieństwa, które miałoby poratować biednych. Swoją drogą, ciekawa jestem kto zaczął gadać o przyjeździe Akitomo-sama. Muszę to sprawdzić…
No nic, zasiedziałam się tu a nagayari samo się nie porzuca. Zresztą, jak myślę o tym, że w Straży Granicznej mają być maho, Jednorożce przybywają by nam pomóc a chui wyłapał maho w Mieście na Rozdrożu <wielkie kleks> Koniec tego dobrego, idę zrobić komuś krzywdę. Ciekawe, czy Sami już skończył swój trening…