wtorek, 28 stycznia 2014

Techniki, które wzbogaciły moje RPGi

Co pewien czas trafiam na wpisy co każdy MG umieć powinien albo porady niezbędne, by MG być w ogóle. Dlatego właśnie ten wpis, który mówi po prostu jakie techniki wzbogaciły moje RPGi, zarówno z perspektywy gracza jak i MG. Oczywiście wszystkie techniki mają swe siły i słabości (banał i truizm) zatem nie dla każdego będą przydatne - zależy od drużyny. Jak masz fajną, to się ciesz i korzystaj, nie masz fajnej - jojcz ale broń Boże nie zmieniaj. :P

Natychmiastowe nagradzanie

Z: Martwych Ziem i ich sztonów

Polega na: MG w trakcie sesji przydziela graczom sztony, które mają dodatkowe funkcje w trakcie gry (bonusy do rzutów itp.) a po sesji stają się PDkami.

Adaptacja: natychmiastowa premia za motyw, z informacją "o, za to zagrania masz PDka". PD rozdawane w trakcie sesji.

Gracze dają PD graczom

Z: Martwe Ziemie, własne doświadczenia, Utopia

Polega na: każdy gracz ma pulę PD jakie może przydzielić innym graczom.

Adaptacja: razem z natychmiastowym nagradzaniem. Dobre pomysły, zachowania, ładne odgrywanie, śmieszne teksty - co tylko gracze chcą na sesji widzieć u innych, mogą teraz premiować.

Narracja w ręce graczy

Z: własne doświadczenia, Lady Blackbird, Klanarchia, Utopia, zakłady i prawdy w Blood & Honour

Polega na: gracze decydują o wyniku konfliktu, sceny albo wyjaśniają motyw czy ustalają prawdy świata.

Przykłady adaptacji:

  1. nie mam pojęcia jak rozwiązać motyw albo jestem zaskoczony rozwojem sytuacji, albo po prostu motyw jest mniej istotny niż te "główne". Pytam gracza: cóż to za znajoma Ci postać tam stoi? Gracz wymyśla motyw, ja najwyżej go lekko modyfikuję. Np. dlaczego Wasz przewodnik boi się Twojej postaci lecz ukrywa to? Bo przypomina mu ona przestępcę działającego tutaj. Do drugiego gracza: czemu ten przestępca jest tak podobny do postaci Xa? Bo to jego kuzyn.
  2. stawka w starciu to także prawo do narracji, gracz ponosi porażkę, opisuję ja, zwycięstwo - on. Czyli on powie jak bardzo w pięty poszło moim BNom jak jego dworzanin puścił ciętą ripostę, albo ja powiem, jak go wyśmiali.
  3. Gracz nie chce tylko zdać, ale chce osiągnąć ekstra efekt. Podbijamy poziom trudności, ale za każde podbicie może dodać coś do opisu. Niezłe do konfliktów (kontrtestów) - także między graczami! Wygrał X, deklarował 2 podbicia ale Y też przebił stopień podstawowy, i deklarował 1 podbicie. Rozstrzygnięcie: X decyduje kto zaczyna i ten pierwszy mówi prawdę, np. wierzysz w to, co powiedziała moja postać. Na co drugi: ale jest w tym luka, z której istnienia obecnie nie zdaję sobie sprawy. Itd. Nie można zaprzeczyć poprzednikowi, ale można osłabić jego efekt.
  4. Gracze mogą powiedzieć jedno zdanie o drużynie, BNie, swoim domu, lokacji, motywie. To zdanie będzie prawdą. Np. ktoś usilnie próbuje się z nami skontaktować, ale ciągle jest blokowany. Nasz klan słynie ze znamienitych szermierzy. Ród X-a ma kontakty z mafią. Królowa zdradza króla. Itp.
.

Drużynowy koncept

Z: własne doświadczenia

Polega na: MG określa specyfikę przygód i sugerowane profile, gracze tworzą drużynę już się znającą i współpracującą, spełniającą te profile.

Przykłady adaptacji: pracownicy tej samej firmy, pluton wojska, współwięźniowie niesłusznie skazani, odkrywcy, zespół naukowców, misjonarze, yojimbo dygnitarza, ekipa śledcza...

Archetypy, koncepty i przykłady

Z: własne doświadczenia, Zimowy Dwór. Także Utopia, Anima Prime, Klanarchia i kilka innych

Polega na: Tworzenie postaci polega na przykładach z filmów, książek czy innych komiksów, albo na schematach znanych każdemu.

Adaptacja: zależna od mechaniki, niektóre z tych rzeczy są dobre w lekkich grach (np. indie). Crux postaci ma być krótkie, maksymalnie dwu-zdaniowe. Przykłady:

  1. Chcę mieć postać trochę jak ten Fenring z Diuny i trochę jak Ottori ze Słowiczej Podłogi
  2. Moja postać to weteran wojenny, w rzeczywistości ostatni spadkobierca wymarłego rodu.
  3. Koncept: cyniczny szabrownik co odpali każdą maszynę z silnikiem. Postać ma zatem plusy do majsterkowania, wybawień techniki czy zdolność +3 do odpalenia silników i odpowiednie (szabrownicze) umiejki.
.

Przekaż graczowi BNa

Z: własne doświadczenia

Polega na: gdy jest istotna scena jednego z graczy z BNem, przekaż BNa innemu graczowi. Weź go na stronę, daj mu wytyczne, kartę (lub chociaż rozpiskę możliwości). Nagródź go za dobre prowadzenie potem. Być widzem a uczestnikiem - duża różnica. Pozwala też rozdzielić drużynę, ale grać razem. X chroni wejście do ruin z dwoma strażnikami, Y prowadzi badania tychże w zespole naukowców, Z i kilku innych techników monitorują aparaturę i łączność. Każdy w innym miejscu, wszyscy razem. Przyspiesza też walkę, kiedy ktoś rzuca za jednego z przeciwników, Ty możesz skoncentrować się na tych najważniejszych sprawach.

Adaptacja mechaniki do celów specjalnych

Z: podpatrzone (Bohomaz), Legenda 5 Kręgów, Martwe Ziemie.

Polega na: masz kluczowy wątek do poprowadzenia i potrzebujesz wspierającej go mechaniki. Wymyśl ją, pożycz z innego RPGa, systemu, byle kładła nacisk na kluczowe rzeczy.

Przykłady adaptacji:

  1. Pościg po dachach. MG kładzie mapę z kwadratami, prosokątami i cyframi - odległości między budynkami i wysokość budynków - i mówi jaka mechanika skoku na odległości i upadku z wysokości.
  2. L5K i różnice w starciu zwykłym a mechanika pojedynków czy bitew.
  3. Wielodniowy pościg, który ma być wytrzymałościowym koszmarem: rozbić na rundy pomiędzy postojami, zapytać o cele (na czym się koncentrujesz? By Was nikt nie zaskoczył, by iść równym tempem, by nie przeszkadzać pozostałym, by nadać tempo słabszym...). Przejrzeć karty a priori i uprościć mechanę (masz obieżyświata, to plus X do testów).
.

Przeskok czasowy

Z: własne doświadczenia

Polega na: gdy dzieje się dużo i gracze nazbierali PDki, a nie chcesz by z godziny na godzinę podnosili umiejki bo to nierealne czy zrobi z nich przepaki, to zaplanuj przeskok czasowy, ogłoś to, uzgodnij jak długi, kiedy (po motywie, za trzy sesje, itp.) a potem zablokuj wydawanie PDków. Niech nazbierają, a potem opiszą co robili w międzyczasie i co im to dało.

Inne

Jest jeszcze kilka innych technik, ale jak na post pisany skrótowo i na kolanie, rozrasta się to mocno. :-) Zatem... bierzcie i korzystajcie jak chcecie i napiszcie co własnego. :-)

niedziela, 26 stycznia 2014

Hierarchie u Borsuków

Kilka słów o tym, kto komu podlega - oczywiście wszystko w ramach Niebiańskiego Porządku, ale tu skupimy się stricte na Borsukach.

Wierchuszka

Borsuki to mały klan, zatem maksymalny status to 5. To status daimyo oczywiście. Potem są bezpośredni wasale daimyo, ale ich też można pogrupować:
  • rodzina i rikugunshokan oraz karo klanu
  • Rada Klanu
  • pierwszy Mako (obecnie Daitengu, ojciec Tai Linga), daimyo pozostałych twierdz, karo Shiro Ichiro
  • hatamoto daimyo i jego osobiści służący (gwardziści, giermkowie, domownicy, itp.)
  • Przypadki szczególne

    Czyli sytuacje, gdzie gunso jest wyżej niż chui, a chui jest nieledwie niżej niż shireikan czy inne takie.
  • rikugunshokan vs rodzina daimyo - obecnie to ta sama osoba (brat daimyo, pan Chuga) ale nie zawsze tak było. Jak się pełni kilka godności, to się ma taki status jak aktualnie pełniona godność, a jak się ma status z rodu i godności, to ma się zawsze wyższy, zatem obecny generał wojsk Borsuka podlega JEDYNIE daimyo... choć w niektórych sytuacjach doświadczony wuj z młodym i pragnącym chwały bratankiem brali się za łby.
  • gunso Wachizuka - to młodszy hatamoto daimyo, tytuł dziedziczny z funkcją gunso Ukrytej Straży, uznawany za stricte ceremonialny przez ludzi nie znających tajemnicy Ukrytej Doliny
  • chui Doliny Południowej ma status nieledwie niższy niż shireikan regularnej armii Borsuka, mimo, że jest w dwa stopnie niżej - bierze się to z faktu, że chui pełni de facto rolę gubernatora Doliny Południowej
  • a propos shireikana, warto zauważyć, że każdy daimyo twierdzy obronnej Borsuka to shireikan... aczkolwiek od stuleci mało kto ich tak nazywa
  • Czas na coś dla graczy

    Sami jest zapaśnikiem, Tai Link jest z rodu Mako, Hotaru tata jest śledczym. Przybliżmy to nieco.

    Zapaśnicy - sumai

    Ci, którzy czynią z tego swą drogę kariery stają się maegashira. Zapaśnicy walczą regularnie i często. Odpowiednia ilość wygranych daje im wstęp do rang mistrzowskich, czyli san'yaku:
  • komusubi (mały węzeł) - najniższa, niewiele lepsza od maegashira - ranga Samiego
  • sekiwake - 'strażnicy flank' ozekich
  • ozeki - mistrz, znany, wielbiony
  • yokozuna - to arcymistrz, sława, w klanie jest trzech i mają olbrzymi mir. Jedyna ranga, z której nie można spaść.
  • Dodajmy, że rang jest więcej, ale w Dolinie Ichiro, jak ktoś już zapasy praktykuje na poważnie, to większość rang dość szybko przeskoczy.

    Hierarchia rodu Mako

    To dość tradycyjna hierarchia wasalna, gdzie głowa rodu to potomek w prostej linii Shinjo Mako, obecnie pan Daitengu, dziedzicem jest pan Tai Ling. Kashindan (bezpośredni wasale, albo dosłownie banda wasalna) Daitengu-sama dzielą się na:
  • Ichimon i ichizoku - najbliższa rodzina mająca prawo do tego samego monu i nazwiska, oraz nieco dalsza rodzina (zwykle albo z innym monem albo - częstsze - z innym nazwiskiem). Dalsi krewni rodu Mako są często wżeniani w inne grupy wasali
  • Fudai - dziedziczni wasale, których przodkowie służyli już rodowi Mako
  • Tozama - zewnętrzni wasale, czyli nowo-przybyli - tu akurat ród Mako ma trzy ostatnie rodziny co przysięgły mu wierność
  • Śledczy i ich hierarchia

    Najbardziej skomplikowana, jeśli brać pod uwagę rozległość, a nie wysokość. Borsuki mają śledczych wojskowych i cywilnych, a w Shiro Ichiro - także miejskich i zamkowych. Do tego często śledczych mają też poszczególne rody. Pionowo patrząc śledcza kariera jest prosta: śledczy - starszy śledczy. W Shiro Ichiro są też tzw. wiedźmi śledczy, szczególny przypadek, o którym Hotaru za wiele nie wie. Śledczy są częścią aparatu porządkowego:
  • bugyo - namiestnicy, zwykle sędziowie
  • yoriki - przyboczni namiestników, połączenie policji i detektywów
  • doshin - pomocnicy przybocznych, najczęściej zbieracze informacji ale często też "szeregowi" dokonujący aresztowań. Doshin mogą być heiminami.
  • Dwie stricte borsucze ciekawostki:
  • Pomniejsze Klany nie mają rozróżnienia na Namiestników Klanu i Rodziny, bo to to samo
  • z braku karo klanu namiestnicy Ichiro raportują... do daimyo. Który ma na to mało czasu, zatem raportują do...?
  • środa, 18 grudnia 2013

    Klan Borsuka - tworzenie klanu wg zasad Honoru i Krwi

    Krok Pierwszy - wybieranie Daimyo

    Daimyo wszystkich Borsuków to Ichiro Akitomo. Z aspektów HiK najlepiej doń pasuje Łagodny.

    Dobry pan traktuje swoich wieśniaków godnie. Znany jest ze szczodrości serca i zawsze rozważa każdą decyzję.
    Korzyść: +2 kości w wyzwaniach społecznych dot. zaufania
    Niedogodność: łagodny przecież tak naprawdę znaczy łatwowierny.

    Krok drugi - Cnota

    Proste - Siła. Zdolność pokonywania wyzwań fizycznych, takich jad podnoszenie ciężarów, bieganie, wspinacza; oznacza również zręczność manualną. Siła jest najważniejszą ze wszystkich Cnót, ponieważ słabi nie potrafią pokonać żadnego niebezpiecznego wyzwania.

    Krok trzeci - Posiadłości

    Gracze wybierają po jednej.
    - kowal (bo tsuchikai) - garnizon - stajnia sumo Pytanie, czy Hotaru coś tu pozmienia?

    Krok czwarty - Aspekty

    Razem jak pięść, osobno jak palce - wychowanie w klanie premiuje współpracę. Działanie osobno często oznacza pójście pod prąd.

    Do tego Gracze wybierają trzy aspekty.

    Śmiech to czkawka głupca - w klanie poważnie podchodzi się do obowiązków zatem ciężko zmienić czyjeś zdanie, niestety opryskliwość i surowość prowadzi do reputacji gbura...

    Góra nie upadnie nigdy - fizyczne niedogodności? Ból? Trudne czynniki? A co to jest? Niestety... etykieta czy delikatność również pozostają nieznane...

    Czekanie na fart to czekanie na śmierć - działać trzeba od razu, bez zbędnych wahań i twardo, niestety, "zbędne wahanie" czasem jest utożsamiane z myśleniem.

    Pytanie, czy Hotaru coś tu pozmienia?

    Krok piąty - Meibutsu - mała rzecz

    Z której słynie klan - oczywiście to produkcja instrumentów.

    Krok szósty - Mon i nazwa

    Klan Borsuka, mon to borsuk, rodzina Ichiro.

    Krok siódmy - Prawdy

    Gracze mogą powiedzieć jedną prawdę dotyczącą klanu czy pana: geograficzną, ciekawostkę, cokolwiek.
    Tai Ling: Ichiro Mahiro szykuje nowy spisek, mający na celu podkopanie pozycji Ichiro Azai-karo. Sami: ? Hotaru: ?

    poniedziałek, 11 listopada 2013

    Rozdział 28 - Finał - bitwa przed zasiewem.

    Gdzie i kiedy

    Kilka tygodni na zwiadach, zakończone w ostatnim tygodniu miesiąca Onnotangu.

    Telegraficzny skrót sesji

    Kolejna bitwa z mahotsukai... choć ta raczej nie dorobi się nazwy. :-)

    Bitwa wygrana przez siły Klanu. Maho zabity, demony przegnane, przyboczni i siły maho zabite lub w rozsypce. Zwiad zakończony sukcesem!

    Opowieść

    Pierwsza narada to ustalenie co dalej. Powracają zwiadowcy i opowiadają o rozlokowaniu sił wroga, uzbrojeniu, itp. Sami i Hotaru idą z nimi obejrzeć miejsce obozowiska, gdzie odkrywają pułapki, pewne powody rozłożenia obozowiska oraz ptasich zwiadowców. Hotaru upewnia się, że potencjalny maho jest podobny do tego widzianego we śnie na tarasie, lecz nie jest to ten sam człowiek. Sami ma wątpliwości, czy gość siedzący na widoku, na krześle, rzeczywiście jest maho, a nie tylko wabikiem.

    Po zwiadzie yoriki zdają raport gunso "Wachizuce", który zorganizował krótką naradę przed uderzeniem. Wpierw jednak yoriki zdążyli porozmawiać ze swoimi wasalami i sobą nawzajem, a jeszcze wcześniej z Jednookim, który zaoferował, że będzie strzelał do maho.

    Narada była krótka, jedynie Sami zaproponował kontrplan wobec planów gunso, które przez resztę zostały przyjęte pozytywnie. Myśliwi skłaniali się ku propozycji Samiego: wystrzelaniu wroga z lasu, bez szarży, lecz typowo "borsuczy" plan zyskał wielu zwolenników, także wśród zwykłych bushi. Gunso uznał kontrargumenty Samiego lecz sam miał wiele swoich, w tym także przewagę zaskoczenia, której rozstrzelanie wroga nie gwarantowało, gdyż wymagało zajęcia pozycji, które było ryzykowne - jeśli dowódca był maho, mógł zauważyć bushi swoimi sposobami. Gdy Sami zorientował się, że nie przekona gunso jak długo jego kontrplan nie będzie również gwarantował przewagi zaskoczenia, zaproponował misję samobójczą!

    Śmiały, by nie rzec ryzykowny plan, zakładał, że Sami weźmie głowę demona i podejdzie do maho, pozując za banitę, mającego ciekawe wiadomości. Potem spróbuje go podpalić, co będzie sygnałem dla oddziału, by atakować.

    Śmiałość zyskała Samiemu duże uznanie, gunso zaś zatwierdził plan, mimo, że pan Mizoto próbował protestować.

    Hotaru, pan Mizoto oraz pan Yoshimaru dali odczuć Samiemu swe niezadowolenie, Sami zobowiązał się do unikania takich sytuacji w przyszłości, do tego, że następne dwie takie okazje będą podlegały ich decyzji. Hotaru wręczyła mu prezent Naomi-hanshu, by następnie poprosić Jednookiego, by wspomógł swoimi umiejętnościami łuczniczymi panów Mizoto i Yoshinmaru. Łucznik się zgodził i bez ceregieli ruszył dalej.

    Przed odejściem Sami próbował wymóc na Honshu-san zachowanie bliższe zachowaniu oryginalnego Wachizuki, nawet insynuując, że tamten jest lepszym dowódcą (Dowódco, Wachizuka-sama nie musi wygłaszać płomiennych przemów. Nie musi.). Nie była to udana rozmowa, choć Honshu-san nie pokazał w żaden sposób urazy i zachował się bez zarzutu. Oddział "Leśników" pożegnał też Samiego szpalerem dla bohaterów.

    Wyprawa udała się nadspodziewanie dobrze i Sami, zastraszywszy ciemne chłopstwo dotarł przed maho. Po krótkim dialogu jak spod ziemi wyrósł yojimbo tamtego, który wyszedł zza zasieku i jego znak wywołał nie lada efekt na młodym yoriki. Sami znienacka z całą mocą usłyszał w swojej głowie "jego gniew jest wielki", przez moment miał wizję, jakby był w zupełnie innym, odrzucającym miejscu, yoriki na moment był kompletnie skonfundowany, dopiero przywoławszy cały swój niemały honor, Sami oparł się wrażeniom. Przyboczny został po tej stronie zasieku, przekazując "podarek" - sztylet gaijinów. Maho zaczął coś mówić, a wtedy Sami rzucił weń zapaloną oliwą dając sygnał do ataku.

    Bitwa rozpoczęłą się właśnie wtedy. Silny wicher odrzucił pocisk, Sami zwarł się z przybocznym, Jednooki strzelił (i trafił), Borsuki rzuciły się do ataku, a heimini do obrony. Sami zwyciężył w swoim starciu, lecz uderzenie w znak miało niezwykłe reperkusje i ranny jeszcze przed starciem yoriki ogłuszony odleciał na dobrych kilka metrów. Hotaru rozkazała swoim szukanie maho, stwierdzając, że tutejszy dowódca to jedynie wabik, kiedy ten znienacka jednak zaczął coś mamrotać i ręce złożył razem. Mała yoriki poprowadziła swój oddział do ataku, zasypując włóczniami i strzałami podleca, jednak jego yojimbo przejął cały atak na siebie, poczym ruszył do ataku na szarżujących Borsuków, krzycząc Ichiro, Fu Leng! Znak na jego zbroi miał piorunujący efekt i nawet Hotaru nie potrafiła zebrać oddziału do walki, zwłaszcza przy kłopotach z zapieczętowanym przez kenku kamieniem. Wkrótce młoda yoriki została właściwie sama naprzeciw szarżującego upadłego Ichiro i musiała sama stawić czoła wizji i głosowi, podobnym tym, które wcześniej paraliżowały Samiego. Udatnie pomógł jadeit, na tyle, że Hotaru miast obrony, zdecydowała się na atak! Ten powiódł się, napastnik został przebity, zaś z jego zbroi trysnął zielony płomień i kompletnie spalił włócznię Hotaru. Młoda Ichiro natychmiast puściła broń, być może ratując się przed sporymi kłopotami.


    Przebijając się przez chłopów, dzięki asyście nieocenionych wasali, Sami zaryzykował wszystko w dzikim ataku. Przeskoczył zasiek, wpadł na tarczę drugiego z yojimbo i z całą mocą wbił kryształowy sztylet... w ciało przywołanej właśnie Kyoso no Oni, która z przeraźliwym wrzaskiem rzuciła nim o zasiek i zniknęła w płomieniach, podobnie jak się pojawiła. Na szczęście dla yoriki jego wasale byli nieopodal, a maho i jego strażnik byli zajęci ucieczką, nie pomyśleli więc o dobiciu go.

    Rozbicie ogłupiałego chłopstwa nie zajęło Borsukom długo i mogli przyjść w sukurs walczącym w pierwszych szeregach yoriki. Demony nie zaryzykowały konfrontacji z 3 guntai wojska, zaś uciekający zostali dosięgnięci celnymi rzutami oszczepów.

    Ciała i przedmioty przy nich spalono. Przesłuchano jeńca Hotaru, który okazał się żałosnym, przerażonym i głupim chłopem. Niewiele rzekł nowego, poza tym, że dwa podobne im oddziały zostały wyprowadzone dokądś kilka dni wcześniej oraz że "wielki pan" czasem miał wizyty, z których najbardziej przygotowywał się do wizyty brata. Opisał też od biedy podejście na szczyt, mówiąc też o siłach nieprzyjaciela ulokowanych tam, mogących zrzucać lawiny na podchodzących.

    Po bardzo dobrze przyjętej przemowie do zwycięskiego wojska, Honshu wezwał do siebie Hotaru na krótką naradę, czy iść dalej czy wracać. Choć na fali sukcesu wycieczka ruszyła dalej, wkrótce okazało się, że jeniec pojmany przez grupę Hotaru mówił prawdę o podejściu. Wobec faktu, że nieznane siły nieprzyjaciela były na stoku i na szczycie góry, oddziały miały po kilkunastu rannych (w tym ciężko rannego Samiego) a kilku chłopom udało się zbiec (nie mówiąc o demonach) Honshu nie zdecydował się na ciągnięcie wyprawy dalej, ponieważ nie wiedział, czy możliwym będzie powrót. W ramach nagrody pocieszenia Borsuki wykonały w drodze powrotnej rajd w głąb lasu, ubijając jeszcze kilka patroli wroga, choć składających się jedynie z heiminów.

    Jak przewidywał pan Taigen, "Leśnicy" odbili przed miastem w las, mówiąc o innej swej misji, żegnani bardzo ciepło przez pozostałych. Przed rozstaniem, Hotaru poprosiła o rozmowę pana Honshu, by spytać go o to, co mówić w mieście, jak i o sytuację "rodzin uszu daimyo, które nie dorosły do zaszczytu". Honshu-san odpowiedział na oba pytania, jednak odpowiedzi nie podniosły Hotaru na duchu, zwłaszcza, że po powrocie nie zastała oczekiwanego listu od macochy. Niepokój o rodzinę trawi młodą yoriki, która zaczyna rozważać szybką podróż do domu.

    Sami do Miasta Odważnych Heiminów nie odzyskuje przytomności.


    Ujawniono

    • dlaczego rodziny uszu daimyo nie radzą sobie z zaszczytem czasami
    • że kryształowe noże potrafią być NADER skuteczne
    • pewien bardzo szczególny znak
    • że także demony mogą wybrać odwrót nad walkę
    • z jakiej rodziny pochodzi Honshu
    • że sztylet maho wiele nie mówi


    Rozdział 27 - Wymarsz na zwiad!

    Gdzie i kiedy

    Czasy i miejsca akcji

    Telegraficzny skrót sesji


    Powracając od karo, na przełęczy yoriki dowiadują się o kilku rzeczach i znajdują bliską im osobę niedaleką śmierci. W mieście ogłaszają wolę daimyo oraz szykują się do wymarszu na zwiad, przy okazji udaremniając kilka intryg wrogów, tak tych klanowych jak i własnych. Zwiad zaczyna się nienajlepiej, bo chrztem ogniowym dowódcy, potem jednak nieoczekiwane spotkanie staje się wyraźnym znakiem Łaski Fortun. Pogranicze Dzikiej Doliny okazuje się bowiem miejsce gdzie można znaleźć nie tylko Pograniczników, ale też ludzi z byłego Korpusu Myśliwych a nawet... niespodzianka! Leśników! Nie-Leśników.

    Wzbogacony o liczną grupę bushi obeznanych już co nieco z nieprzyjacielem zwiad nabiera rumieńców. Zapada decyzja o rozpoznaniu bojem. Wkrótce już bez strat jest pierwsze spotkanie, potem zaś zwiadowcy donoszą o większych siłach wroga rozłożonych obozem nieopodal. Zbliża się bitwa!



    Opowieść

    Gnani przez rozkazy daimyo, które winni byli wypełnić dawno temu, młodzi yoriki karo Shiro Ichiro co konie rozstawne wyskoczą mknęli do Doliny Południowej, zdecydowani ogłosić jaką estymą pierwszego pośród Ichiro cieszy się dogorywająca Pierwsza Wioska.

    Sami gnany był też bliżej niesprecyzowanym niepokojem, który był na tyle dojmujący, że ten aż poprosił o wskazówki jak jechać szybciej. Niestety, z jazdą konną okazali się jedynie obyci Taigen i Hotaru, zatem to oni oddzielili się od grupy i pomknęli dalej.

    Kwadrans później zaledwie rozległ się dźwięk rogu i Sami wyczytał nie tylko ostrzeżenie przed nieprzyjacielem silnym na tyle, by roznieść w pył posterunek graniczny, ale że on i jego jeszcze gorzej z końmi radzący sobie towarzysze winni postawić na szybkość.

    Hotaru i Taigen zgodnie ocenili, że posterunek zniszczony został przez demona, siła z jaką ten rzucił jednym z ciał (leżało na dachu), roztraskane drzwi czy barykada drogi były im ku temu wystarczającymi przesłankami - Hotaru chciała się nawet zatrzymać lecz Taigen osadził ją krzycząc "za mało nas!".

    Co gorsza... z posterunkiem przepadły też konie na zmianę i podjazd w górę przełęczy nielicho zmęczył zwierzaki. A tu jeszcze była droga do Pierwszej Wioski!

    Ciężko byłoby orzec jak by się to skończyło, gdyby nie fakt, że na przełęczy odbyła się masakra. Kilka ciał porzezanych leżało na szlaku, a jedna, ciężko ranna postać opierała się o bambusy po prawej stronie i na widok nadjeżdżających znaki jakieś spróbowała dać... nim poczęła bez przytomności padać. Taigen ruszył w prawo, Hotaru w lewo, by dopaść do postaci. Kiedy poczęła ją podnosić, zamarła, poznawszy przyszłą szwagierkę!

    Młoda yoriki wkrótce już z rozpaczą mogła przekląć niedostatki swej wiedzy, Junko było ciężko i wielokrotnie raniona, Hotaru zaś z desperacją mogła przyglądać się jak dziewczyna umiera lub nieudolnie spróbować opatrzyć zaledwie część jej ran! Na domiar złego, dał się słyszeć szczęk ostrzy i szydercze słowa Taigena, by bandyta nie atakował samemu, lecz wezwał kompanów, bo inaczej stanie się mu krzywda.

    Zważywszy na szybko za, jak i przeciw, yoriki ruszyła na pomoc swemu doshin, mając nadzieję, że tam przyda się na coś zanim będzie za późno. Wypadła w sam raz, by ujrzeć wymianę ciosów, która nie tylko rozbroiła, lecz rzuciła Taigena na kolana. Nieznajomy nie miał pancerza, lecz kunszt szermierczy okazał się bardziej niż wystarczający, Hotaru widziała, że zarówno kiedy ciął Taigena po rękach jak i kiedy uderzał rękojeścią swej broni w jego potylicę, napastnik patrzył tak naprawdę na krzaki, czekając jej nadejścia, to na nie się szykował.

    Starcie zakończyło się szybko, gdy napastnik z połyskującym powietrzem przed twarzą uniemożliwiającą dojrzenie jego rysów twarzy, zaproponował umowę: Hotaru głośno policzy do pięćdziesięciu, w zamian za życie swojego doshin.

    Nie znający tymczasem sytuacji Sami z dwójką towarzyszy dojechał do masakry i z niepokojem ujrzał, że jego towarzysze chyba się rozdzielili. Jeden koń ciężko dyszał po lewej, drugi po prawej stronie drogi! Szybko wydawszy rozkazy Sami począł sprawdzać co zaszło. Wkrótce znaleziono tropy prowadzące w las po lewej, zaś sam zapaśnik ustalił, że najprawdopodobniej gdy napastnicy osaczyli ściganego, który postanowił życie sprzedać wspierając się o niewielką grupkę bambusów, zostali zaskoczeni przez szermierza jakiego, który przeszedł przez nich wyrzynając każdego, kończąc pościgiem za dwójką która widząc sprawność nowoprzybyłego rzuciła się do ucieczki. Pragnąc rzucić okiem na tego, kogo tak zażarcie ścigano, Sami z przydechu gromko przywołał pana Mizoto, który przez następne pełne napięcia chwile zajmował się panienką Junko... by ze zdumieniem stwierdzić, że ta jest świetnie opatrzona!

    Ze sporą ulgą, ale też i wściekłością na ten atak, Sami ruszył tropami sprawców pragnąc krwi.

    Koniec liczenia zbiegł się z odzyskaniem przez Taigena przytomności, a chwilę później na polanie pojawili się Yoshinmaru i Sami. Widząc narzeczonego, Hotaru rzuciła się do Junko i Sami okazał się zbyt wolny w przekazywaniu jej, że jego siostrze nic nie jest... już.

    Wymiana opowieści trwała mniej więcej tyle, co przygotowanie noszy dla rannej. Tropienie Samiego przyniosło niewiele odpowiedzi, raczej kilka kolejnych pytań, o rozkwitłe znienacka rośliny,  soczystą tylko w niektórych miejscach trawę i brak oczekiwanych śladów w oczekiwanych miejscach.

    Szczęśliwie dalsza droga do Pierwszej Wioski przebiegła bez zakłóceń. Niestety, stan Junko nadal okazał się ciężki. Sami udał się więc do kwater shugenja, gdzie sforsował bramę mimo początkowego sprzeciwu sługi i wpadł do komnaty pani domu. Tam powitany został jej kornym ukłonem i bardzo uprzejmymi przeprosinami, w których między słowami wyczytał, że jedynie Uzdrowiciele mogą uzdrawiać i magiczne sztuczki nie powinny zakłócać choremu powrotu do zdrowia. Widząc uśmieszki yojimbo, którym najwyraźniej w smak było strapienie shugenja, Sami kilkoma słowami zaprzeczył jakoby wina była po stronie kapłanki czy nieudolności jej służby, składając ją u stóp yojimbo, których powinnością było go powstrzymać.

    Młody yoriki nie wiedział, że jeden z tej dwójki wtedy poprzysiągł sobie, że nadejdzie dzień, w którym nieokrzesany yoriki pożałuje swych słów.


    Obrotny Ichiro nie poprzestał jednak w poszukiwaniach. Błyskawicznie przekazał ranną siostrę w ręce uzdrowicieli i już następnego dnia z radością i zaskoczeniem dowiedział się, że nie kto inny jak Ichiro Tamafune, córka Ichiro Kayi, czuwała przy niej tej nocy, stabilizując jej stan. Pani Tamafune przekazała radosne wieści strażom przy domu, w którym zamieszkali pani Hoshie, jej syn oraz przyszła synowa. Oboje yoriki odetchnęło z ulgą, nie omieszkali też natychmiast naprostować swych podwładnych, że pani Tamafune powinna być zaproszona nie tylko z racji na wieści jakie przyniosła, ale też na przeszły udział w uzdrowieniu pana Minoru!

    Strażnicy z zaambarasowaniem tłumaczyli się, że młoda panna Ichiro nie dała im szansy, gdyż prędko pospieszyła z powrotem. Sami pospieszył za nią, by podziękować i poprosić może o pomoc dla ciężko rannego Yoshifusa-sama, którego stan, jak yoriki przekazali zaprzyjaźnieni strażnicy, wciąż pozostawał bez zmian. Poszukiwania jednak okazały się kompletnie nieudane... choć gdy zawitał do więzienia, nieoczekiwania zastał tam... swojego pozostawionego w mieście wasala!

    Ichiro [imię przypomnieć trzeba, nie mam zapisanego]-san uradował się niezwykle widząc swego suzerena i nie omieszkał mu powiedzieć czego się dowiedział - na pana Kagemaru miano nasłać zabójców! W lokalu pod opieką gunso Ijuuyina, gdzie [imię znowu] był za inną sprawą, rozmawiało kilku ludzi planując całą sprawę!

    Sami wpierw planował, że wróci po wasala jak sprawę wyjaśni, jednak Ichiro dość cynicznie poprosił, by nie kazano mu czekać na 'sprawiedliwość', bo widzi mu się, że ta będzie dość ostateczna. W zamian wolałby, by jego pan ukarał go surowo, czemu on obiecuje poddać się przykładnie. Sami porozmawiał z dość doświadczonym gunso dowodzącym placówką, który kłamał dość zręcznie, by nie było tego widać, lecz bez przekonania, jakie było potrzebne by Sami tego nie wyczuł. Nawet jednak wiedząc o kłamstwie, Sami nie bardzo mógł zareagować, ponieważ słowa tamtego były bez zarzutu. Udało się szczęśliwie przeforsować zwolnienie podwładnego, choć wkrótce już do domu pani Hoshie doszło pismo od gunso Ijuuyina, proszące o wydanie podpalacza.

    Niestety... pan Kagemaru wyszedł z domu wczoraj i dotąd nie powrócił. Sami i Hotaru ruszyli do Sayaka-chui, zmobilizowawszy także ludzi i akcję poszukiwawczą. Sława bohaterów, ich udział w wydarzeniach, które odmieniły los Pierwszej Wioski (czy już wtedy ogłoszono nowinę daimyo?) sprawiły, że ochotników było wielu. Okazało się też, że pan Kagemaru nie poszedł w pułapkę bez planu, nakłonił on paru heiminów do pomocy, co uratowało mu życie.

    Podczas gdy Sami i Hotaru powrócili do rutyny życia bohaterów i planowania militarnego związanego z rychłym zwiadem, ciężko raniony Kagemaru poprosił o wypożyczenie pana Mizoto. Finał sprawy miał miejsce przed chui, gdy Sami i gunso Ijuuyin honorowo zremisowali w zapasach i nieoczekiwanie... gunso bardzo przyjaźnie odniósł się do Samiego!
    Yoriki wkrótce dowiedzieli się, że pan Kagemaru i pan Mizoto ustalili kto brał udział w zamachu, ile z tych osób było z oddziału gunso, spisali odpowiednie zeznania i wręczyli je przybocznemu gunso przed walką. Wkrótce w domu pani Hoshie pojawił się młody Ichiro, który w imieniu swego ojca ustalił szczegóły sprawy, oferując wdzięczność rodu i oddziału gunso, za zachowanie twarzy jego pana ojca.

    Wiedza jaką młodzian przekazał, ułatwiła skompletowanie guntai, jaki wyruszyć miał na zwiad z młodymi yoriki.

    Pomogły też wciąż odbywajace się audiencje, choć nie bez kłopotu, w postaci Ichiro Sozena, którego nie dało się w godny sposób odprawić, który był zbyt wprawny i którego motywacja do dołączenia się do oddziału nie ograniczała się do tego, co mówił był głośno! Zarówno shoko-kanbu, jak i pan Kagemaru mieli co do niego spore obawy, ten ostatni zaś wyjawił Samiemu, że uważa, że to ktoś, kto przeszedł przeszkolenie elitarnej gwardii Klanu, formacji odpowiadającej przed Radą i ochraniającej Radnych Klanu Borsuka. Jednak poza podejrzeniami, nie ma w Sozenie nic takiego, co można by mu było zarzucić - zdobywa on szybko sympatię całej reszty kompletowanego oddziału!





    Raz jeszcze Sami rusza na poszukiwania Ichiro Tamafune, podczas gdy Hotaru wyszukuje Kazuo i wpierw wypytuje go o to co się działo od ich ostatniego spotkania, by potem pójść z nim do lasu, uczyć się czytać tropy. Nauka okazuje się owocna, wypytywanie jeszcze bardziej.

    Hotaru dowiaduje się o mało znanej roli gunso z Pierwszej Wioski, wraz z zakulisową historią jego nowej (dobrze opłacanej i mającej szansę wyjść z długów) grupy zwiadowczej, wyciszeniem sprawy kradzieży z klanowych spichlerzy i kilkoma innymi.

    Mała Ichiro dowiaduje się o tym, że ludzie chui Doliny Południowej bywają nie tylko w Pierwszej Wiosce ale też byli w Mieście Odważnych Heiminów!

    Tymczasem o niezręcznej sytuacji w jakiej jego nieustające poszukiwania stawiają młodą Tamafune, która okazuje się zmuszoną do obiecania opiekunowi, że nie spotka się z yoriki, który raz już wymagał od niej uzdrawiania magią, dowiaduje się od Pierwszej Uzdrowicielki w wiosce Ichiro Sami.

    Ta dama budzi w upartym Borsuku mieszane uczucia. Niewątpliwie wykonuje tu kawał bardzo dobrej roboty, nawet stawiając - zgodnie z życzeniami Ichiro-daimyo - półludzi wyżej od ludzi obecnie, ale też wymaga na Samim na odchodnym, by nie mówił o tym, jakoby Uzdrowiciele używali sztuczek do uzdrawiania (mając na myśli magię). Młody bushi po raz kolejny widzi, jak głęboko zakorzenioną w klanie jest niechęć do rozmawiających z duchami.

    Poprawą nastrojów dla yoriki jest to, że przynajmniej z kilku sprawami posunęli się do przodu. Zebrano odpowiednie informacje, by pchnąć kilkanaście spraw z audiencji do przodu, obiecano wejrzeć w kilka dalszych, ujęto dwu kupców realizujących polecenia Ichiro Sao (trzeci, niestety najważniejszy) zdołał zbiec, lecz musiał pozostawić za sobą większość dobytku.

    Hotaru z radością dowiaduje się, że Yuzuha-sensei ma zostać sensei w mieście, radość tą niestety tłumi fakt, że choć jej wojsko pokonało po drodze tutaj demona, to starcie to kosztowało coś samą sensei - pozostaje dotąd nieprzytomna.

    Junko ma kilka dni przed sobą rekonwalescencji, kurierzy przejęli jej papiery.

    Pani Chinatsu jak i pan Tomomi uważają, że coś kroi się koło sokolnika. Hotaru uspokaja ich, że to dla niej nie nowość, co oboje witają z zaskoczeniem.

    Pierwsza Wioska staje się Miastem Odważnych Heiminów - ogłoszenie woli daimyo Hotaru konsultuje z panią Hoshie, przemycając także inne ogłoszenie - o możliwej amnestii dla Borsuków chcących walczyć z maho.

    Ambitna dziewczyna ma też wielce ciekawy pomysł, by pani Hoshie wspomogła swoją wiedzą i umiejętnościami panią Risako w jej kłopotach. Niestety, delikatne wypytanie ujawnia, że ojciec pana Samiego poprosił małżonkę o wykonanie kilku rzeczy w Mieście Odważnych Heiminów i nim te nie zostaną zakończone, pani Hoshie raczej stąd nie wyjedzie.


    * * * do uzupełnienia i ładniejszego opisania * * *

    Istnieją jeszcze ludzie ze Straży Granicznej i z Korpusu Granicznego (choć sam Korpus został rozwiązany przez dowódcę). No i są też tu ludzie radnego Yoshifusy. Chusta jego ludzi otwiera wiele drzwi.

    Pokonanie pół tuzina demonicznych ogarów.

    Sami i Hotaru przekonali Myśliwych by poszli z nimi. Demokracja nie sprawdza się w dowodzeniu, zamordyzm sprawdza się lepiej.

    Wszyscy są w szoku na nowinę Pierwsza Wioska -> Miasto Odważnych Heiminów...

    Hotaru jest przywódczynią banitów? A może nie?

    Udało się odeprzeć atak mentalny maho, udało się odzyskanie kamienia, z pomocą kenku, który wygłosił niestosowne komentarze (może uratował siostrę Samiego) i ukrywał swoją tożsamość przed Hotaru podczas tego ratowania.

    W dolinie są Jednorożce i bandyci (w dużej sile).

    Straż wzięła baty, Korpus przestał istnieć po półtorarocznej walce z właściwie wszystkimi.

    Jednorożce weszły pod szyldem "Straż Graniczna Borsuka bawi się w maho naszymi heiminami". Chui Doliny Południowej wystawił pograniczników.


    Zabójca koniec końców ucieka, mimo, że trochę oberwał.
    6 ogarów vs 40 ludzi - wygrywają ludzie.

    Ogary są trudnym przeciwnikiem po zmroku bardziej niż po świcie.

    Hotaru i wróg - finał. Kamień - też finał. Kuzynka Hotaru prowadzi rozboje. Ale... jest szansa na amnestię! :-)






    Ujawniono

    • że bywają szermierze natchnieni, gdzie się ich nie spodziewa
    • że Korowód to dość szczególna forma ochrony Ukrytej Doliny
    • że Hotaru to słabe ogniwo, a kamień może być brzemieniem
    • że Pogranicznicy i Leśnicy mają wspólne manewry raz w roku
    • że gunso Wachizuka bywa w dwu miejscach naraz
    • kilka faktów o Błękitnych Duchach i koalicjach w Radzie
    • stanowisko karo i jego ludzi wobec koalicji
    • że rodziny uszu daimyo cierpią przez zaszczyt
    • że Sozen nie miał dobrych zamiarów
    • że rzut nożem może niesamowicie zaboleć
     Pytania do graczy:
    • Hotaru: jak szybko informacja o nieudanym zamachu na Kagemaru dotarły do rozkazodawcy? Szybko. Tak szybko, jak szybko zajęła droga doń.
    • Sami: dlaczego bardzo jadowity skorpion trafił do Pierwszej Wioski? Dla pani Hoshie, ona wszak bardzo lubi prezenty...
    • Hotaru: kto uważa, że zabił nowo mianowanego śledczego radnego Ichiro Mahiro i dlaczego? Bo jechał na koniu Jednorożca, a to duża przewaga pozycji względem pieszego. Na polecenie Ichiro Sao.
    • Sami: czym ujął Szepta pan Shinmaru i czemu miało go to kosztować życie? Bo skłonił Szepta do współpracy, wbrew rozkazom Hotaru.
    • Hotaru:  jaka osoba ma w garści pana Mizoto i dlaczego największą jego obawą jest, że ta osoba się doń odezwie? ji-samurai mający chronić dom... zawiódł. Właściciel domostwa ma coś do powiedzenia...

       


       

    sobota, 26 października 2013

    Radosna biesiada z okazji wypłaty

    Podczas ostatniej sesji miała miejsce biesiada, której celem było uczczenie wasali yoriki (tego, że wytrzymali tak długo z Samim i Hotaru) oraz wypłacenie im żołdu. Jako że podczas posiadówy polało się mnóstwo sake, doszło do kilku ciekawych sytuacji.

    1. Podczas zapasów Shin Yao zwichnął rękę, pojedynkując się z Samim. Mimo odniesionych obrażeń przegrał walkę w sposób, który młodemu yoriki bardzo zaimponował. Jeśli Sami nie będzie mógł wyjść z walki z honorowym remisem, postanowił przegrać ją właśnie w stylu Shin Yao.

    2. Sami zachwycał się również młodą Ayano. Przykuła ona uwagę młodzieńca, stosując technikę bliską jego sercu, bowiem poznaną jako pierwszą podczas nauki w dojo.

    3. Osobą, która również wzbudziła duże zainteresowanie zgromadzonych, była Ageha. Okazało się, że jest kopalnią ciekawych historii, w które potrafi wpleść słuchających.

    4. Jeśli już o opowieściach mowa, trzeba wspomnieć o tych, które przysporzyły nieco rumieńców obojgu yoriki. Biesiadnicy dowiedzieli się o tym jak Hotaru latała a Sami sprawiał przyjemność koleżance z dojo, z którą splótł się w (zapaśniczym) uścisku.

    5. Cóż, nie tylko yoriki przeżyli chwile oblania się krwistym rumieńcem. Również Tomomi, popisując się sztuką władania nożem, zaprzestał tego gdy zraniwszy się, został upomniany przez Hotaru, która miała jeszcze potrzebować jego zręcznych palców.

    6. Zdarzyło się również kilka co najmniej dziwnych rzeczy. Czy pojawienie się tajemniczego shugejny (o ile rzeczywiście miało miejsce) i głos w głowie Samiego wypowiadający zakazane imię kami są jakoś powiązane? Nie mówiąc już o podwójnym zaśpiewie Taigena?

    7. Jeszcze bardziej niepokojąca była wizja Hotaru, doznania w późnej fazie imprezy. Na chwilę młoda yoriki odpłynęła, patrząc na białą maskę oczyma człowieka o basowym głosie, który domagał się, by to plugastwo przepuściło go i dało dostęp do swego pana, do którego ma sprawę. Jeszcze rano, nie mogąc się wyrwać z wyjątkowo realistycznego snu, bushi nie mogła dojść do siebie.

    8. Atmosfera stężała również gdy Taigen opowiadał, jak w ramach kary za swoje zachowanie spotkał się twarzą w twarz z wujem Hotaru. Człowiek ten przeraził go, Taigen wiedział jednak w towarzystwie Kaigena nie miałby się czego obawiać.

    niedziela, 20 października 2013

    Raport Ichiro Machi - do usunięcia po skompletowaniu :-)

    eks-yoriki karo Azai, sporządzony na podstawie informacji zebranych przezeń przez wszystkie lata podróży po Dolinie Południowej, stanowi istne kompendium wiedzy na jej temat.

    Frakcje

    Drobiazgowa rozpiska frakcji, generalnie rozpisane wg schematu:
    Nazwa
    charakterystyka, liczebność, przywódcy, ważni ludzie, wrażenia i rekomendacje autora

    Skorumpowani

    charakterystyka, liczebność, przywódcy, ważni ludzie

    Zwykli

    charakterystyka, liczebność, przywódcy, ważni ludzie

    Mnisi

    charakterystyka, liczebność, przywódcy, ważni ludzie

    Kupcy

    charakterystyka, liczebność, przywódcy, ważni ludzie
    Oportuniści: czyli frakcje korzystające na chaosie i generalnie popierające status-quo.

    Bandyci

    Ponad 200 ludzi, działają jako juzimai (coś gorszego niż bandy), zjednoczeni pod jednym przywódcą, mają trzy zamki na wschód od ziem Borsuka (Doliny Południowej) a na zachód od Ziem Smoka, na ziemiach niczyich. Mieli konflikt z maho, mają dewizę "nie darujem", są plagą dla MP, które za czasów gunso dwukrotnie im płaciło trybut, raz w broni, raz w koniach. Mogą sprzymierzyć się ze skorumpowanymi, mają mnóstwo informatorów w całej Dolinie, są całkiem zorganizowani. Machi źle ocenia ich umiejętności (wyjąwszy przywódców wszelakiej maści), ale wysoko mobilność i mściwość.

    Banici

    około 20 ludzi, szalenie niebezpieczni, wysoce wyszkoleni renegaci wielkich klanów którzy NIE podążyli Drogą Żalu wbrew Rozkazowi Cesarskiemu. Wśród nich dwie shugenja i szermierz, który pokonał Ichiro Machi i zostawił go na śmierć z ran. Machi trafił na tę grupę przypadkiem i uważa ją za niezwykle niebezpieczną. Proponuje tropienie shugenja - kto skupuje zwoje?

    Opozycja

    Mnisi, flisacy z obu rzek, pani Naomi z Miasta Portowego, pani Risako i inni obszarnicy, Straż Graniczna, kurierzy, buntownicy (niektórzy przynajmniej).

    Buntownicy

    charakterystyka, liczebność, przywódcy, ważni ludzie

    Zagraniczni


  • Jednorożec: największe i najczęstsze kontaktu, kwitnie handel i przyjazne relacje... z wierchuszką doliny.
  • Smok: były próby kontaktu, udane. Nic więcej nie wiadomo.
  • Lew: odpowiedzialni za ciężką ranę gunso MP, gdy podejmował ich próbując pozyskać w nich sojuszników. W oburzeniu na jego haniebne zachowanie zmasakrowali jego i jego świtę i złożyli raport na ręce Cesarskich Urzędników.
  • Rodzina Cesarska: Otomo. Dwu panów Otomo którzy od dekady służą jako jedyne oczy Cesarza na tych ziemiach wg Machiego skrycie wspiera poczynania wierchuszki Doliny Południowej. Niestety, to obecnie osoby o niezwykle wysokiej pozycji i w świecie o renomie "ekspertów" jeśli chodzi o Borsuki...

  • Ekonomia

    Handel, szlaki, kopalnie, cła,